4 Obserwatorzy
24 Obserwuję
postronie

Strona po stronie

Teraz czytam

The Silmarillion
J.R.R. Tolkien, Ted Nasmith, Christopher Tolkien

Wojna w Blasku Dnia, księga I

Wojna w Blasku Dnia, księga I - Peter V. Brett Peter V. Brett zjednał już sobie rzeszę czytelników. Cykl Demoniczny zapoczątkowany Malowanym człowiekiem ukazał nam świat, w którym króluje strach. Po zmroku nikt nie może czuć się bezpiecznie. Ale jeden chłopak pragnie wreszcie podnieść się z kolan i stanąć do walki z Otchłańcami. Arlen, widząc śmierć swej matki i bezczynność ojca, postanawia zrobić wszystko, by już nigdy nie utracić ukochanej osoby. Przechodzi długą drogę by stać się... No właśnie - kim? Wybawicielem? On sam nie znosi tego miana, ale jego czyny świadczą o tym, że nadszedł czas walki. Zielony Zakątek już pokazał, jak wielka siła drzemie w człowieku. Czy jednak Wolne Miasta odeprą atak nie tylko demonów, ale i Jardira - krasjańskiego przywódcy, samozwańczego Wybawiciela oraz niegdyś przyjaciela Arlena? Wojna w blasku dnia zbliża się nieubłaganie. Wraz z nią rozpoczynają się polityczne rozgrywki, pałacowe intrygi i walka o wpływy. Każdy chce zaznaczyć swą pozycję. Zetrzeć mają się także dwie całkowicie odmienne kultury. Czy w zgiełku przygotowań jest jeszcze miejsce na prawdę i szczerość? Czy walka między ludźmi przyćmi tę najważniejszą - z Otchłańcami? Wszystko wskazuje na to, że Naznaczony i Jardir zmierzą się w śmiertelnym pojedynku. Ci, którzy mogą przynieść spokój i bezpieczeństwo, nie widzą szans na pojednanie. Jednak zanim los skrzyżuje ich ścieżki, przyjdzie im dokonać wielu ważnych wyborów. Wyborów, które ukształtują ich charaktery. Tym, którzy nie sięgnęli jeszcze po Pustynną włócznię, spieszę donieść, że Cykl Demoniczny nie jest serią, w której głównym bohaterem jest Arlen. Na bok z czasem schodzą też Leesha i Rojer. Wraz z rozwinięciem akcji, na planie powieści pojawia się coraz więcej postaci. Każda z nich ma istotny wpływ na przebieg wydarzeń, każda ma swoje własne plany i ambicje. Ci, którzy w Malowanym człowieku byli jedynie kilku zdaniowym wspomnieniem, teraz otrzymują od Bretta sporą przestrzeń. Przyjdzie nam poznać dzieje Jardira, Inevery czy Renny. Dzięki temu lepiej rozumiemy ich działania, wiemy co pchnęło ich do określonych zachowań i jakie są ich ambicje. Bowiem na kartach Wojny w blasku dnia każdy tę ambicję posiada. To, co jest charakterystyczne dla serii Bretta, to ewolucja bohaterów. Każda z postaci przechodzi wielką metamorfozę. Tę prawidłowość widać już na przykładzie Arlena. Z wiejskiego chłopaka, bojącego się zmierzchu, zmienia się w Naznaczonego - człowieka silnego, odważnego i pewnego siebie. W Pustynnej włóczni w końcu przyjedzie odnaleźć mu utracone na rzecz runów człowieczeństwo. To, co zapoczątkowała Leesha, teraz kontynuuje Renna. Ale Brett na tym nie poprzestaje. Arlen schodzi na dalszy plan, a przed szereg wybija się tym razem Inevera. Wojna w blasku dnia przybliży nam jej osobę, ukaże jej drogę do władzy i wszystkie, nawet te najbardziej skryte pragnienia. Dostrzeżemy jej różne oblicza. Ale to już nie powinno zaskoczyć wiernych czytelników Cyklu Demonicznego. Z resztą nie tylko bohaterowie ewoluują. Sam Peter V. Brett dojrzewa wraz z każdą kolejną powieścią. Te subtelne zmiany w jego stylu, sprawiają, że Pustynna włócznia jest lepsza niż Malowany człowiek, a nad tymi dwoma góruje Wojna w blasku dnia. Autor zgrabnie wplata kolejne wątki, umiejętnie kreuje swe postacie i dokładnie je charakteryzuje. Pozwala nam też dostrzec te same wydarzenia oczami różnych bohaterów, dając pełny obraz wydarzeń. Jedyna wada tej części cyklu wiąże się jednak z kreacją jednej z bohaterek - Leeshy. Jakoś nie do końca pasuje mi do niej obraz bezwzględnej kobiety, pragnącej swoim ciałem kupić korzystne decyzje i wpływy. Z pewnej siebie, a jednocześnie skromnej Zielarki, rodzi się kobieta świadoma swoich wdzięków, które wykorzystuje dla własnych korzyści. Brett zaskakuje na każdym kroku. Kiedy mamy w głowie ułożony scenariusz dalszych losów bohaterów, autor wprowadza nieoczekiwane zmiany, burzy nasze schematy i, co zaskakujące, pokazuje, że takie rozwiązanie jest znacznie lepsze. Wojnę w blasku dnia czyta się więc z wypiekami na twarzy, każda kolejna strona przynosi nowe emocje i rozbudza wyobraźnię. Świat powieści to doskonała kreacja, dopracowana w najmniejszym szczególe oraz złożona z wielu warstw. Brett umiejętnie przedstawia starcie dwóch odmiennych społeczności i kultur, znajdując w pozornych antagonistach wspólny pierwiastek. Wielowątkowość nie pozwala się nudzić, wnosi do powieści świeżość i zaskoczenie. Wojna w blasku dnia do doskonała kontynuacja poprzednich tomów cyklu. Czyta się ją niezwykle przyjemnie, w każdym zdaniu wyczuwa się zaangażowanie autora i ogrom pracy. Hipnotyzująca okładka przyciąga nasz wzrok i zapowiada wspaniałą zawartość. Tym, którzy jeszcze nie zaznajomili się z twórczością Petera V. Bretta polecam jak najszybsze udanie się do księgarni czy biblioteki po własny egzemplarz. A tych, którzy zdążyli już poznać Cykl Demoniczny na pewno nie trzeba zachęcać po sięgniecie po Wojnę w blasku dnia. To świetna powieść, fantastyczna kontynuacja i porządna dawka emocji!