4 Obserwatorzy
24 Obserwuję
postronie

Strona po stronie

Teraz czytam

The Silmarillion
J.R.R. Tolkien, Ted Nasmith, Christopher Tolkien

Klinika cudów

Klinika cudów - Jean-Michel Cohen Jean-Michel Cohen to francuski lekarz-dietetyk. Korzystając ze swojego doświadczenia zawodowego, postanowił napisać książkę. I jak zawsze myślałam, że właściwie pisać może każdy tak "Klinika cudów" całkowicie zmieniła moje zdanie. Mathieu Sorin jest znanym lekarzem zajmującym się leczeniem nieprawidłowości w odżywianiu. W prowadzonym przez siebie szpitalu, pragnie uleczyć anorektyków, bulimików, ludzi z nadwagą. Pomimo pewnego lekceważenia ze strony kolegów chirurgów, neurologów czy onkologów, całkowicie oddaje się swoim pacjentom i poczuciu misji. Na kartach powieści znajdujemy grupę bohaterów-pacjentów, którym towarzyszymy do samego końca. Zapoznajemy się praktycznie z każdą grupą wiekową i społeczną. Bohaterowie kliniki cudów to także osoby z różnymi zaburzeniami żywieniowymi. I oczywiści różnymi problemami osobistymi... W swoim szpitalu Sorin leczy nie tylko ciało, ale i duszę. Jego pracy przyświeca zasada, że każda choroba ma głębokie podłoże psychiczne i dopóki problem nie zostanie rozwiązany, dopóty chory nie zostanie uleczony. Sorin podejmuje więc walkę nie tylko z dolegliwościami, ale także pragnie pomóc pacjentom w rozwiązaniu życiowych trudności. Książka została opatrzona doskonałym tytułem - "Klinika cudów". Dlaczego doskonałym? Bo opisane w nich wydarzenia czy postaci są po prostu nierealne. Cudowne właśnie. Miałam odłożyć tą książkę już po 50 stronach. Ale stwierdziłam, że douczę się jak nie powinno się pisać. Najbardziej rażą płytkie, bezsensowne i zbyt ugładzone dialogi. Właściwie każda strona posiada taką dialogową perełkę. Bohaterowie również pozostawiają dużo do życzenia - brakuje im głębi, znamion realności. No i sam doktor Sorin. Obawiam się, że autor pragnął w jego osobie zawrzeć samego siebie. Idealizacja tej postaci działa więc całkowicie na niekorzyść Cohena. Zapoznając się z jego rozmyślaniami, ma się wrażenie, że sam siebie usprawiedliwia i jednocześnie stawia wysoko w hierarchii społecznej użyteczności. Może jest to moje złe odczucie, ale niestety skutecznie uniemożliwiło ono pozytywny odbiór książki. Bohaterowie "Kliniki cudów" w cudowny sposób zdrowieją, cudownie rozwiązują swoje problemy, cudownie odnoszą prywatny i zawodowy sukces. A przewodniczy temu cudowny doktor Sorin. Nie chcąc być złym krytykiem musiałam znaleźć coś dobrego. W książce tej jedynym co może się podobać jest chyba pozytywna wymowa dzieła. Happy end sprawia, że w czytelniki budzi się jakaś nadzieja. Oj no i może jeszcze zamieszczone w książce przykłady diet.