4 Obserwatorzy
24 Obserwuję
postronie

Strona po stronie

Teraz czytam

The Silmarillion
J.R.R. Tolkien, Ted Nasmith, Christopher Tolkien

Małe zbrodnie małżeńskie

Małe zbrodnie małżeńskie - Éric-Emmanuel Schmitt "Małe zbrodnie małżeńskie" to kolejna, nazwijmy to, miniaturka. Oparta na formie dramatu, a może bardziej dialogu, pochłaniana jest w mgnieniu oka. I choć kolejny raz autor nie przytłacza objętością stronic, to treścią już tak. Właściwie jak w każdej, przeczytanej przeze mnie, książce. "Małe zbrodnie..." to chwila wyjęta z życia pewnego małżeństwa. I choć akcja dzieje się w przeciągu kilkunastu minut, może kilku godzin, to chwila ta jest dla pary bohaterów niezwykle ważna. Lisa i Gilles są małżeństwem od 15 lat. Na pozór idealna para. Akcję rozpoczyna wejście bohaterów do mieszkania. Z ich rozmowy wnioskujemy, że Gilles miał wypadek przez który stracił pamięć. Lisa stara się by jego świadomość powróciła, przytacza jego ulubione powiedzenia, nawyki, przyzwyczajenia. Pomija jednak dzień w którym zdarzył się wypadek. Cóż więc kryje? Od razu można wyczuć, że sytuacja jest bardziej skomplikowana niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Czytelnik bez wątpienia odgadnie, że małżeństwo to skrywa jakieś tajemnice. Schmitt przedstawia nam jakie wątpliwości i problemy dotykają ludzi, którzy spędzili ze sobą taki kawał życia. Przytacza ich niepewność, brak zaufania, zwątpienie, niedocenianie siebie, podejrzliwość... Można powiedzieć, że Gilles przeprowadził test dla swojej żony, Lisy. Test, z którego ostatecznie wyszli zwycięsko. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z treści. Podając tu jeden książkowy fakt, odkrywa się następne. "Małe zbrodnie małżeńskie" to wyjątkowa pozycja. Śmieszna i smutna zarazem. Nie jest też książką dla małżeństw - każdy znajdzie tu coś dla siebie. I nie sposób pominąć to, że jest książką prawdziwą. Bo przecież problemy Lisy i Gillesa dotykają wszystkich - w mniejszym czy też większym stopniu.