4 Obserwatorzy
24 Obserwuję
postronie

Strona po stronie

Teraz czytam

The Silmarillion
J.R.R. Tolkien, Ted Nasmith, Christopher Tolkien

Pięć lat kacetu

Pięć lat kacetu - Stanisław Grzesiuk Tematyka obozowa w książkach jest chyba każdemu dobrze znana. W liceum przerabiało się takie lektury jak "Inny świat" Grudzińskiego czy opowiadania Tadeusza Borowskiego. Były to chyba jedne z najbardziej lubianych przez uczniów książki. Przynajmniej było wiadomo o czym jest mowa ;) Żałuję, że tak mało osób wydostanie z gąszczu książek, dzieło Stanisława Grzesiuka. "Pięć lat kacetu" opisuje losy głównego bohatera a zarazem autora książki. W obozach spędził 5 lat - od 4 IV 1940 do 5 V 1945 roku. Grzesiuk opisuje nam życie i warunki panujące w trzech obozach niemieckich: Dachau, Mauthausen i Gusen. Autor wielokrotnie zaznacza jak inne było to życie w porównaniu z Oświęcimiem. Uważał, że w obozach niemieckich panowały o wiele gorsze warunki. Przywoływał nawet słowa osób, które z Oświęcimia zostały przeniesione do Gusen. Było to już po 1943 roku kiedy, jak twierdził Grzesiuk, w obozie było lepiej, kiedy nie byli już tak wykorzystywani. Więźniowie oświęcimscy pragnęli powrotu do dawnego obozu, choćby i na kolanach. Ci co w Oświęcimiu przeżyli 3 lata, w Gusen wytrzymywali zaledwie 3 miesiące. Ale co wyróżnia "Pięć lat kacetu" spośród innych książek o podobnej tematyce? Niewątpliwie jest to styl i język jakim posługuje się Grzesiuk. Jest on wprost wymarzony dla młodych osób. Żadnych wyszukanych słów, form stylistycznych. Autor pisze proso, ale i ciekawie. Drugim atutem książki jest humor. Grzesiuk mimo dramatycznej tematyki przemawia do czytelnika w sposób zabawny. Przytacza wiele historii, po których przeczytaniu na naszej twarzy pojawi się uśmiech. Wszystkie te zabiegi wprowadzają nas w niepowtarzalny klimat. Grzesiuk stworzył wspaniałe dzieło, które uczy historii, szacunku i zrozumienia dla więźniów obozu. W opowiadaniach Borowskiego często ukazywane było bezwzględne zachowanie ludzi. Nie tylko Niemców, ale i samych Polaków względem siebie. Matki zostawiały własne dzieci by uniknąć zagazowania, nikt nie pomagał słabszym, panowała ogólna znieczulica. U Grzesiuka nie było inaczej. Jednak autor próbuje wywołać w czytelniku współczucie i zrozumienie. "- Ci, którzy nie byli sami w obozie, niech nie sądzą tych, którzy tam przebywali. Tak miał rację Nogaj. Co może powiedzieć o życiu w obozie ten, który tam nie był? Gotów jest sądzić każdego za jego poszczególny czyn, nie zdając sobie sprawy z warunków ogólnych i zwierzęcej walki o byt. Niejeden z więźniów-bandytów cieszył się na wolności szacunkiem i poważaniem jako dobry, kulturalny człowiek, i gdyby nie dostał się do obozu, byłby takim przez całe życie. Ci, co nie byli w obozie, gdy im opowiada ktoś albo czytają coś o obozie - niech powstrzymują się od wydawania swego sądu o ludziach i wypadkach, bo sądem swym skrzywdzić mogą tych ludzi" Na uwagę zasługuje również postać samego Grzesiuka - niezwykle barwna i oryginalna. Nie złamał się pod wpływem ucisku. Przetrwał wiele ciężkich sytuacji, a po każdej wychodził z uśmiechem na ustach. Nie chciał dać satysfakcji swoim ciemiężycielom. W pewien sposób z nimi walczył. Unikał pracy, organizował jedzenie - wszystko po to by przetrwać. Swoim opanowaniem i pewnością siebie imponował innym, słabszym. Wiele ryzykował, ale dzięki temu przeżył. Zawiązał liczne przyjaźnie. Wielu osobom pomógł. Otaczał się osobami podobnymi do siebie - ryzykantami i cwaniaczkami. Kierował się własnymi zasadami, których nikomu nie udało się zmienić. Wiele z tych przyjaźni przetrwało ciężkie warunki obozowe. "Zorganizowane" życie głównego bohatera przeplata się z ciężkimi warunkami, cierpieniem i śmiercią. Autor złych ludzi przeplata z tymi dobrymi, którzy mimo swojej pozycji potrafili pomóc prześladowanym i słabszym. Grzesiuk nikogo nie ocenia. Wie, że warunki obozu wyzwalały w człowieku zwierzęce uczucia. Każdy walczył o swój byt. "Pięć lat kacetu" Stanisława Grzesiuka to książka godna uwagi. Wartościowa i pouczająca. Doskonałe uzupełnienie szkolnych lektur - kto wie może ktoś kiedyś wpisze ją do kanonu?